"SEN NA JAWIE" Księżyca blada tarcza znaczyła na niebie drogę, którą przyszło nocy przemierzyć, a my leżąc obok siebie staraliśmy się znaleźć swój wzrok. Czułam twój ciepły oddech na swej skórze i delikatne muśnięcia twych dłoni błądzących w ciemności. Dreszcz pożądania wstrząsnął moim ciałem Ty dostrzegając to, przytuliłeś mnie do Siebie, wtopiłeś dłonie w moje włosy, przeczesując je delikatnie palcami …… ......... patrzyliśmy sobie w oczy, byliśmy tak blisko siebie, że nawet ciemność, która nas otaczała, nie byłaby w stanie zasnuć obrazu naszych oczu wpatrzonych w siebie. Uśmiechałeś się do mnie, czułam to wszystkimi zmysłami Pragnęłam by zatrzymał się czas, w tej jednej chwili……..która była by wiecznością. Patrzyłam na Ciebie oczami duszy, czułam jak twoje usta powoli zbliżają się by złożyć pocałunek na moich wargach, ciepło, które poczułam spłynęło na moje ciało, nie potrafiłam ……. Nie chciałam się bronić przed tym co miało nastąpić. Twoja dłoń spoczęła na krągłościach mych piersi, po czym poczułam jak delikatne ruchy doprowadzają …………. Obudziła mnie jasność księżycowej pełni. Z nadzieją, że sen stanie się jawą, wyciągnęłam dłoń by poczuć ciepło tuż obok. Nie było tam jednak nikogo, od wielu miesięcy gościł tu smutek i chłód, nieskażony bytem ludzkiego istnienia. Po raz kolejny noc karmiła mnie sennymi urojeniami po to , bym wraz z porankiem uświadomiła sobie pustkę i beznadziejność istnienia dnia, po to ! bym znów zapragnęła spowić się w ciemność i ukoić swą duszę marzeniami. "ODDAJ MI SWÓJ JEDEN UŚMIECH" Jestem na dworcu kolejowym. Niezbyt to romantyczne miejsce jak na spotkanie z kimś ważnym Przechodzę przez wielki hol –poczekalnie, tłumy ludzi niczym szeregi owadów w mrowisku, mijają mnie z każdej strony. Spoglądam na rozkład przyjeżdżających pociągów, do przyjazdu tego właściwego jeszcze sporo czasu, postanawiam więc „zwiedzić” ten przybytek, gdzie przewijają się ludzie, religie, kultury……. Przechodzę obok straganów, budek……. Gdzie można kupić wszystko…… wszystko prócz marzeń, prócz nadziei. Widok, tych wszystkich szarych ludzi, zmęczonych podróżą ……..podróżą przez swoje życie…. przytłaczał mnie. Chciałam stąd uciec , ale wiedziałam, że moje oczekiwanie ma sens……… Postanowiłam udać się na peron i tam zaczekać……… Przy schodach , które prowadziły do krainy szyn i brudnych pociągów siedział młody człowiek w pogniecionym, poplamionym, nieświeżym ubraniu. Spojrzałam mu w oczy, to nie było spojrzenie bezdomnego proszącego o jałmużnę, jego twarz choć zmęczoną , pełna była ciepła a wzrok wesoły jak u dziecka. Spojrzałam na kartkę oparta o stopień, na którym siedział „Nie jestem bezdomnym, nie jestem zarażonym, nie mam żony i dwójki chorych dzieci……….. zbieram uśmiechy ……………….. 'SAMOTNA ŁAWKA W PARKU" Ławka w parku !!! samotna, opuszczona niczym słone łzy na policzku. Był czas, kiedy często siadywała na niej para staruszków, to był piękny czas … Ona i On, choć czas wyrył na ich twarzach piękno minionych dni, nie potrafił zniszczyć, postarzyć ich młodych dusz. Mówią, że oczy są oknami duszy ! i chyba to prawda, bo w oczach owych staruszków widać było iskrę młodości, widać było uczucie, które z biegiem lat nie wygasło. Gdyby przyjrzeć się im dokładniej, dostrzec można było jasną poświatę, która otacza tylko zakochanych. Samotna ławka w parku !!! opuszczona przez tych dwoje ludzi, czekała z nadzieją, że znów niczym nie skażona miłość rozświetli miejsce, w którym teraz gości deszcz i szarość dnia "WSPOMNIENIE" Pamiętasz ten dzień ? gdy słońce raczyło nas swoimi promieniami a delikatny wiatr muskał nasze ciała? Staliśmy na skale wpatrując się w otaczający nas krajobraz , wsłuchując się w bezmiar otaczającej nas ciszy. Pozostać tak , trwać tak do końca świata z dala od smrodu spalin, zgiełku ulic i szyderczych śmiechów nieżyczliwych ludzi. To był nasz świat, ten wymarzony, wyśniony ……………wyidealizowany, ale nasz, nikt nie zdoła nam go odebrać, bo żyje on w naszych sercach , w naszych duszach.